Mikołajki to jeden z najsympatyczniejszych dni w roku, na który z utęsknieniem czekają wszystkie dzieciaki. I choć nie wszyscy już wierzą w Mikołaja, to niezwykłość tego dnia udziela się zarówno małym jak i dużym. Nie ma, bowiem radośniejszego poranka w roku niż ten, w którym tupot bosych stópek przeplata się z okrzykami zachwytu nad odnalezionymi w zakamarkach domu drobiazgami od samego świętego. W naszym przedszkolu też nie zabrakło Mikołajkowych niespodzianek. Nie spotkaliśmy się z Mikołajem, co prawda osobiście, ale mieliśmy tę ogromną przyjemność porozmawiania z nim przez telefon. Centrala telefoniczna mieściła się w sali nr 11, do której przybyły dzieciaki ze wszystkich grup. Gdy byliśmy już gotowi na rozmowę okazało się, że żadna z pań w swoich kontaktach w telefonie nie ma najważniejszego numeru, czyli telefonu do samego św. Mikołaja. Całe szczęście, że na czas przybyła Mikołajka i w paczce przywiozła ze sobą specjalny świąteczny telefon. Był on nieco inny od tych dobrze znanym dzieciom. Miał tarczę, słuchawkę i sznur.  Połączenie zostało w miarę szybko zrealizowane. Dzieci zadały Mikołajowi mnóstwo pytań, na które skrupulatnie udzielał odpowiedzi. Dowiedzieliśmy się, co lubi jeść, ile reniferów jest w jego zaprzęgu, skąd bierze czarodziejski pył, a także, dlaczego nos Rudolfa jest czerwony. W podziękowaniu każda grupa podarowała mu muzyczny upominek. W paczce od Mikołajki dzieci znalazły drobne upominki,  a sam święty  obiecał, że spotka się ze wszystkimi przedszkolakami już 13 grudnia (taki termin znalazł dla nas w swoim kalendarzu). Zatem wszyscy czekamy z utęsknieniem.

Przedszkolaki dzwonią do św. Mikołaja